01 sierpnia 2015

PSIA FOTOGRAFIA, czyli kto mnie inspiruje..


Jak każdy fotograf - czerpię inspirację z fotografii znalezionych w internecie. Czasami podoba mi się więcej niż jedno zdjęcie danego fotografa, a czasami cała ich masa. I tak jest również w fotografii zwierzęcej. Jest na tym świecie (w dodatku w Polsce) kilka osób, których zdjęcia są dla mnie inspiracją. Dlatego ten post będzie poświęcony właśnie kilku dziewczyną, które są całkowicie oddane swojej pasji i używają swojego sprzętu w sposób naprawdę wyjątkowy. Przepraszam osoby, które nie znalazły się na liście, ale nie mogę dłużej czekać na wiadomość prywatną.. Jednak napiszę o Was w następnym, podobnym poście. Innym dziękuję za umożliwienie mi wszelkich zdjęć oraz tekstów. Życzę miłego czytania!


WHITE EYED HUSKY
Kiedy pierwszy raz trafiłam na owego bloga ogarnął mnie szok i z przeglądania jednego postu zrodziło się ich mnóstwo. Takich zdjęć i klimatu nie da się opisać - to trzeba po prostu poczuć! Majestatyczny pies i pięknie dopasowane tło, to coś więcej niż zdjęcie - to arcydzieło. Za każdym razem kiedy widzę Nevo na zdjęciach White Eyed Husky to serce mi rośnie, a nie każda fotografia potrafi wywołać u mnie takie uczucia...

No i jeszcze ten bokeh.. och ach ojej! Widząc go przypomniałam sobie o zabawce z dzieciństwa. Mały kalejdoskop dający więcej szczęścia niż cukierki. W dzieciństwie mówiłam, że nikt nie potrafi zrobić takich wzorków jak ja, bo jako jedyna osiągnęłam w tej zabawie najwyższy poziom.
Gdyby 13 lat temu ktoś mi powiedział, że autorka poniższego zdjęcia potrafi uzyskać bajeczne tło na zdjęciu - odpowiedziałabym jak na dzieciaka przystało...  bo ja pożyczyłam tej Pani zabawkę..  

Mówią, że zdjęcia przywołują najwięcej wspomnień. Zazwyczaj trzymałam się wersji, iż jest tak z rodzinnymi fotografiami. A jednak, nawet zdjęcie cudzego autorstwa może przywołać obrazy z młodych lat. Autorce pięknie dziękuję za dawkę wspomnień! Miło wrócić myślami do okresu kiedy było się rozbrykanym, wszędzie pełzającym szkrabem. 


~ Kiedy pojawił się moim życiu Nevo, psiak w typie siberian husky, kupiłam swój pierwszy aparat. Był to Kodak Easy Share i wtedy traktowałam fotografowanie zwierząt w kategoriach czysto amatorskich. Sytuacja zmieniła się w momencie, kiedy trafiłam na blogi, gdzie królowały zdjęcia z pięknie rozmytym tłem. Zaraz potem przyszła myśl o zmianie sprzętu i tak Kodak został zastąpiony bezlusterkowcem Olympusa z obiektywem kitowym. Przez rok czasu pstrykałam sobie fotki roślin i zwierząt bez znajomości zasad kompozycji i wyłącznie w trybie automatycznym. Kop motywacyjny do pogłębiania fotograficznej wiedzy pojawił się, gdy trafiłam na stronę Polskiego Stowarzyszenia Fotografów Zwierząt. Za cel postawiłam sobie osiągnięcie efektów porównywalnych do tych, które oglądałam z zapartym tchem w galeriach czołowych fotografów zwierząt. Kupiłam jasny obiektyw portretowy, zaczęłam zabawę z plikami RAW, wzięłam udział w warsztatach fotografii psów i obróbki w Lightroomie. Od tamtej pory staram się każdą wolną chwilę poświęcać na rozwój w tym kierunku. Przy okazji odkryłam także zamiłowanie do makro fotografii. Poszerzyłam też zaplecze obiektywów o szkiełka manualne i posiadając już pewien zasób wiedzy teoretycznej i praktyki dążę do osiągnięcia baśniowego klimatu w kadrze.
White Eyed Husky.


IZA ŁYSOŃ
Pamiętam ten nudny dzień, kiedy za oknem padał deszcz, a w domu (w głowie również) świeciło pustką. Zaczęłam przeglądać tablicę na facebook'u, gdzie natrafiłam na zdjęcie Izy, które mnie wręcz oczarowało. Jasne zdjęcie, bajkowy klimat, i radosne psisko. Czego chcieć więcej? Wystarczy spojrzeć na kilka fotografii i uśmiech na twarzy gwarantowany, bo zdjęcia autorki wręcz biją radością! Artystko...szykuj sprzęt, bo jak wpadnę do Krakowa z moją syberianką to na wstępie zamawiam małą sesję :)

PS. Iza manewruje wieloma sztuczkami, bo jak widać, zdjęcia nawet w nieco mroczniejszym klimacie mogą być zjawiskowe!


~ Moja historia fotografii psów jest taka, jak każda inna. Dostałam psa, zaczęłam go fotografować. Nic ciekawego. Później to ewoluowało. Zamiast opowiadać historię nieudanych przyciśnięć migawką, lepiej zastanowić się, do czego to ewoluowało, czym jest dla mnie fotografia dzisiaj. To nic innego, niż zaspokojenie pierwotnej, instynktownej potrzeby władzy. I tak jak władza, działa jak silnie uzależniający narkotyk. Tylko że ja nie władam ludem. Jestem sobie władcą niczego, jakiegoś pliku, na którym mogę zrobić wszystko. Stworzyć świat na nowo, taki jaki mnie się podoba, gdzie wszystko jest zależne tylko ode mnie. W tym świecie mogę bezkarnie mordować kilkoma kliknięciami myszki. Usuwać wszystko, co zaburza harmonię. Kusząca wizja, nieprawdaż? Można się poczuć niemalże jak deus artifex.
Na swoich fotografiach pokazuję floydowski świat wyższych nadziei, gdzie trawa jest zieleńsza a światło jaśniejsze. Moimi modelami są chyba najbardziej cnotliwe istoty na ziemi. Bo po co tworzyć więcej zła? Lepiej zbudować sobie świat mięciutki, puszysty i kolorowy. Pozbawiony zmartwień. Doskonałą odskocznię od codziennego życia.

Myślę, że to dlatego ludzie tak lubią oglądać moje fotografie. Pokazując je, zapraszam ich do mojego starannie wykreowanego świata. Pobędą w nim chwilę, a później piszą, że to zdjęcie sprawiło, że się uśmiechnęli. Bo o to właśnie chodzi. Te kilka nic nie znaczących plików nadaje kolorów szarej codzienności.

Czyli ostatecznie wygląda na to, że wychodzą ładne obrazki ze złych (?) powodów. Chyba, że zajdzie psychizacja obrazu, wtedy zdjęcia wychodzą takie, jak te powyżej.
Iza Łysoń.


HUSKANA
Patrząc na te szczęśliwe pyszczki sama bym się postawiła przed jej obiektywem, ale efekt nie byłby taki słodki i uroczy. No chyba, że przebrałabym się w psiasty kombinezon Wardegi... niestety, to nadal nie to samo.. Jedyne co mogę zrobić, to w (nie)dalekiej przyszłości skorzystać z usług Huskany i postawić psiontko przed jej Nikonem.

Pamiętam te czasy kiedy Ania szukała swojej wymarzonej lustrzanki. Jak już sprezentowała sobie to małe caceńko mogłam jedynie napawać się fotografiami jej autorstwa. Jedno zdjęcie, później następne - lepsze od poprzedniego i tak ciągle. Kiedy patrzę na kadry spod jej ręki to (nie ukrywam) jestem w wielkim szoku. Każde kolejne foto, które zobaczę jest tak dobre, iż uważam, że Huskana w szybkim tempie znajdzie się na naprawdę wysokim szczeblu fotografii.


~ Fotografować lubiłam zawsze, ale brak swojego aparatu uniemożliwiał mi to, o dziwo nigdy nie fotografowałam ludzi, najczęściej były to krajobrazy, rzadziej zwierzęta. Moja pasja do fotografii zwierząt rozpoczęła się z chwilą rozpoczęcia wolontariatu w schronisku dla bezdomnych zwierząt, jeszcze przed tym jak trafił do mnie mój pierwszy pies, od tej pory fotografowałam tym co miałam pod ręką - telefonem, czasem aparatem taty, aż do momentu zakupu mojego pierwszego aparatu. Lubie fotografować zwierzęta ponieważ są nieprzewidywalne, dzięki czemu ich ujęcia są jeszcze ciekawsze. Nigdy nie jestem w 100 % zadowolona ze swoich zdjęć, zawsze może być lepiej. Ciągle uczę się czegoś nowego, zdobywanie wiedzy i nowych doświadczeń jest dla mnie bardzo ważne w dążeniu do celu.
Huskana


Adriana Jaworska
Na początku Adrianę kojarzyłam jedynie z psiego bloga, na którym opisywała swoje przeżycia z czworonogami. Kiedy pewnego dnia przeglądałam internety - trafiłam na opis jej historii. To jak zawzięcie dążyła do spełnienia swojego marzenia, czyli zakupienia sprzętu fotograficznego strasznie mnie poruszyło, a jednocześnie natchnęło! Jeszcze nikt nie sprzedał mi takiego kopa motywacji, co ona.. Dzięki!

Po pewnym czasie zaczęłam trafiać na ujęcia jej autorstwa, obserwować je, a nawet pochłaniać z nich inspiracje. Raz nawet udało mi się wyłapać podobny klimat zdjęcia, ale tylko jeśli chodzi o barwę i ciepło, gdyż na moim brakowało jednego, małego i uroczego detalu - psiaka!


~ Zwierzęta kochałam odkąd pamiętam, do fotografii zaczęło mnie ciągnąć już jak miałam jakieś 5 lat. Pamiętam jeszcze te zdjęcia kwiatków, listków, pluszaków robione starym kompaktowym aparatem moich rodziców. Potem jak miałam 9 lat i w moim życiu pojawił się pierwszy na prawdę mój pies zaczęłam fotografować właśnie psy, kocham te zwierzęta, całe moje życie kręci się wokół nich i naturalne dla mnie było to że to one będą głównym tematem moich zdjęć. Odkąd zaczęłam w internecie czytać różne blogi i przeglądać śliczne zdjęcia w gazetach o zwierzętach zapragnęłam się rozwijać, robić lepsze zdjęcia. Dostałam wtedy pierwszy własny aparat, a po jakimś czasie zabawy, zbierania wiedzy i poznawania nowych możliwości jakie może mi dawać lepszy sprzęt, zamarzyła mi się lustrzanka. Po wielu miesiącach zbierania puszek, zanoszenia do skupu butelek i tym podobnych pomysłów kupiłam mojego Canona, lustro którym fotografuję do dziś. To był wrzesień 2013 i ten czas przyjmuję za początek mojej bardziej 'profesjonalnej' (o ile można w ogóle tak powiedzieć) przygody z fotografią. Potem to już były tylko nowe szkiełka, nowe pomysły, nowe doświadczenia, więcej umiejętności, pojawiły się pierwsze miłe komentarze odnośnie moich zdjęć, a w końcu propozycje sesji zdjęciowych. I tak to trwa do dzisiaj. Podglądam lepszych od siebie, fotografuję moje psy, bezdomne psiaki w schronisku w którym jestem wolontariuszką, robię zdjęcia na zawodach sportowych, seminariach, wystawach, robiłam też kilka zamówionych sesji, oprócz psów miałam okazję fotografować koty, świnkę morską, ludzi i próbuję czasem fotografii przyrodniczej, krajobrazowej. Cały czas staram się rozwijać i jeszcze długa droga przede mną :).
Adriana Jaworska


Natalia Śliwińska
I ten moment kiedy widzę zdjęcie Natalii uchwycone w tym nadzwyczaj dla mnie trudnym momencie (siło wyższa, gdzie te moce, którymi mnie nie obdarzyłaś, a powinnaś). Pies wskakujący do wody, płynący, wyskakujący z niej, otrzepujący się, trzymający coś na pyszczolu czy obserwujący śnieg... czyli jak zrobić zdjęcie niemożliwe w sposób możliwy.

Trudne warunki nie są straszne dla Natalii. Patrząc na jej zdjęcia mogę powiedzieć, że wręcz przeciwnie - im trudniejsze warunki do uchwycenia idealnej ostrości - tym lepiej dla autorki fotografii. Złapać moment, gdzie pies żyje chwilą i pokazuje swoją sportową, czy też rozbrykaną stronę nie należy do najłatwiejszych, ale jak widać jest wykonalne!


~ Moja przygoda z fotografią zaczęła się od tego, że postanowiłam zrobić zdjęcie swojemu psu, tak po prostu. Bardzo mi się to spodobało, dlatego zaczęłam zdobywać więcej wiedzy na temat fotografii, żeby móc robić lepsze zdjęcia. Lubię fotografować zwierzęta, bo są spontaniczne i zawsze są sobą.
Natalia Śliwińska


Wszelkie zdjęcia, linki oraz teksty są udostępnione za zgodą powyższych osób.

1 komentarz:

  1. Każda z nich robi genialne zdjęcia. Uwielbiam kadry Huskany, są tak genialne, nie umiem oderwać od nich oczu <3

    OdpowiedzUsuń